Thursday, 11 April 2013

Blogi bez tytułu...

Ten wpis nie ma tytułu, chociaż w sumie ma- tylko kiepski. Jak wielu z was, ja również wpadłam w manię blogowania, jednak zanim na dobre się rozpiszę dlaczego, po co i jak to, chciałabym podkreślić parę istotnych rzeczy:

1. Dużo piszę i czytam, ale niestety nie po polsku
Oczywiście jest to kiepska wymówka dla wszystkich błędów, które pewnie będę notorycznie popełniać, ale zawsze lepiej na wejściu wyznać to, co najbardziej zawstydzające. Mieszkam w Anglii od siedmiu lat przez co kompletnie tracę kontant z moją ojczyzną. Przyznam, że pragnienie sławy i pieniędzy skłaniało mnie do prowadzenia tego bloga po angielsku, jednak wewnętrzny głos namówił na język polski pod przykrywką samodoskonalenia się. Także, o ile będę majaczyć czasem od rzeczy, doceń czytelniku ten fakt, że jednak majaczę w naszym wspólnym języku. Jak wam się znudzi, to przejdę na inny

2. Dużo piszę, chociaż nie za darmo
Szczerze powiedziawszy za darmo też piszę, ale nie na tym blogu. Piszę przede wszystkim opowiadania, które niestety są tak doskonałe, że zdecydowałam się je rozpowzechcić jedynie za cenę, która pozwoli mi na wychowanie trójki dzieci własnych i dwójki cudzych. Także raczej moich prób pisarskich (oprócz oczywiście blogowego majaczenia) raczej tu nie uświadczycie. Jednak zapraszam do poszukiwań wielu recenzji filmowych, które są dostępne w internecie. Kiedyś pisałam na jednej stronie, potem miałam własną, a teraz to w ogóle hulaj dusza- pełno mnie wszędzie po prostu

3. Liczę się z cudzą opinią, ale tylko konstruktywną
Oczywiście liczę się również z opinią bliską (tzw "bliskich"), ale jeżeli wchodzisz na tego bloga w celu mnie 'zjechania', to możesz być rozczarowany brakiem entuzjazmu z mojej strony. Po krótce: mam wyjebane, mówiąc okrutnie kolokwialnie i wulgarnie. Nieraz spotkałam się z negatywną krytyką moich tekstów i o ile nie wychodzi ona od kogoś, kto mógłby służyć za autorytet w temacie, niewiele ona zmienia w moim życiu. Także powodzenia!

4. Nie ma celu w tym blogu
Szczerze powiedziawszy, jeszcze nie wiem, o czym mam zamiar pisać. Chyba mam zamiar pisać 'bez zamiaru'- ogólnie o tym i o tamtym i o prokrastynacji, bo na tym znam się najlepiej. Mam nadzieję, że kogoś te nurzenie zmotywuje do oderwania się od komputera i zrobienia w końcu czegoś ze swoim życiem

5. Czasem zamieszczę jakieś zdjęcia
A czasem nie

6. Nie ma regularności w moim pisaniu
 I to niestety odnosi się nie tylko do tego bloga

**********************************************************************************
A teraz co się dzieje:
1. Rzucam Red-Bulla- jestem kompletnie uzależniona od red-bulla (nie kofeiny, więc proszę, nie proponujcie mi zastępstwa w postaci yermy czy kawy czy innego cholerstwa), co powoduje, że od czasu do czasu jakaś 'kurwa' się pojawi w moim słownictwie. Tak jak poprzednio zwalałam wszystko na rzucanie papierosów (które rzuciłam i jak to zrobiłam, może kiedyś opowiem), tak teraz zwalam wszystko na red bulla. Czemu rzucam? Bo okazało się, że wszystko złe co o nim mówili to prawda...Nie polecam przekonania się na własnym ciele- to mało atrakcyjne uczucie

2. Składam papiery na studia krewatywnego pisania- skończyłam licencjat z literatury angielskiej (yeah bitches) i szczerze powiedziawszy trzy-cztery prawie lata spędziłam biegając po łąkach i łapiąc motyle. W między czasie próbowałam coś napisać, ale szło to tak sobie, delikatnie powiedziawszy. W końcu nadszedł dzień, kiedy poczułam to piękne opętanie Weną i wiedziałam, że powieść, nad którą wtedy pracowałam jest właśnie tym moim synem pierworodnym, pociechą, o której media będą trąbić a krytycy przywoływać jako przykład literatury idealnej. Ale oczywiście, jak to w życiu bywa, Wena odeszła, a powieśc poszła się...no właśnie...Tak więc obrażona na Wenę, zdecydowałam się szukać rozwiązania w dosyć radykalnych środkach- ciężkiej pracy i regularności. I stąd pomysł na studia

3. Czytam Scarlett Thomas - notorycznie, albowiem ona jest własnie guru, dla którego składam na uniwersytet w Kent i nigdzie indziej (a gdzie jest Kent to cholera wie)

4. Mam kota - nie pytajcie, bo blog zamieni się w blog o kocie

5. Mam angielskiego chłopaka, ktory jest z Londynu, więc suck mah dick

6.  Mam poczucie humoru, chociaż czasem trudno jest odróżnić, które to poczucie, a które to humor

Wyglądam tak, ale nie stalkujcie proszę:
Super nowe zdjęcie, więc oh i ah

Jeżeli chcecie coś ode mnie, o czym nie wspomniałam na blogu, to znaczy, że pewnie tego nie zrobię. A teraz sposobem sweet blogerek, trochę słow o sobie:

Jakie jest twoje hobby?
Czytanie jest moją pasją, pisanie jest moim życiem, filmy moją inspiracją, a kot przyczyną, dla której wstaję jak psychopata o 5 rano, żeby się pobawić. Prokrastynacja to pewnie w jakimś stopniu moje hobby. Może jeszcze spanie, zapraszanie ludzi na kawę, żeby wypić czekoladę, słodycze w ilościach zabójczych i oglądanie zdjęć dziewczyn ładniejszych ode mnie. 

Ulubieni pisarze?
Mogę wyliczać w nieskończoność, więc to jedno z najgorszych pytań, jakie można mi zadać (patrz również: ulubiony film, ulubiona książka, ulubiony reżyser). Ale jedziemy (oczywiście połowa z nich została pominięta, bo nie ma tyle czasu na świecie): Oscar Wilde, Gabriel Garcia Marquez, Umberto Eco, Scarlett Thomas, Thomas Mann, Sarah Waters, Jeffrey Eugenides, Julian Barnes...

Ulubiony kolor?
czarny i czerwony

Inspirujące postacie?
Oscar Wilde, Salvador Dali, James Franco, XiaXue

Kim chciałam zostać w przyszłości?
Pisarzem, aktorką, reżyserem, magikiem, komedikiem, i piosenkarką 

Ulubiony komik         
Louis CK, George Carlin, Russell Peters, Eddie Izzard


więc tak...

1 comment:

  1. No nie, czasem ktoś mi napisze, że coś fajnie napisałam, ale rzadko kiedy jest to ktoś, komu mogę się odwzajemnić i paść przed nim na kolana. Pokazuj kota!

    ReplyDelete